Rosyjska, prokremlowska NTW nakręciła reportaż o ćwiczeniach ANAKONDA’16 pt. Ćwiczenia NATO: dlaczego sojusz ćwiczy pod bokiem Rosji?
Jego wydźwięk dobrze obrazuje poniższe tłumaczenie tekstu ze strony internetowej stacji http://www.ntv.ru/video/1288804/
Można tam obejrzeć także materiał video (po rosyjsku).

Zdaniem reportera i stacji Polska, histerycznie antyrosyjska od kilku miesięcy, udaje, że ćwiczy obronę, tylko po co w takim razie uczestniczą w ćwiczeniach czołgi i inna technika wojskowa? Tak, jakby w ćwiczeniach wojskowych winny uczestniczyć furmanki.
Jest także o pojawiających się od kilku lat jak grzyby po deszczu oddziałach OT, przedstawianych jako grupy docelowo sabotażowe, partyzanckie.
Doskonale wpisuje się w oficjalne stanowisko Moskwy, że ćwiczenia NATO nie przyczyniają się do poprawy atmosfery bezpieczeństwa w Europie i na świecie.

„W ostatnich dniach w kilku krajach europejskich rozpoczęły się ćwiczenia wojskowe NATO i faktycznie okazało się, że kraje bałtyckie, Polska, Niemcy, a nawet Finlandia i Szwecja, które nie są częścią Sojuszu, stały się jednym wielkim poligonem, z pewnością nie jest przypadkiem, że dzieje się to w pobliżu rosyjskich granic.
Pojawia się jednak jedna wątpliwość – od czasu zakończenia zimnej wojny nikt nie pamięta ćwiczeń na taką skalę. Ćwiczenia odbywają się w tym samym czasie na morzu, na lądzie, w powietrzu i nie ustają nawet po zmroku. Przez prawie całą dobę, około 40 tysięcy żołnierzy z 24 krajów, ćwiczy różne scenariusze wojny.
Ci, którzy prowadzę te gry wojenne prawie codziennie na stronach zachodnich gazet starają się przekonać świat, że głównym celem tego ćwiczenia jest szlifowanie taktyki i strategi obrony, a nie atak.
Jednak pozostaje pytanie, dlaczego w tym przypadku na obszarze ćwiczeń pojawiły się nie tylko czołgi i niszczyciele obiektów wojskowych, ale także, na przykład, znane amerykańskie bombowce, które w 1999 roku bombardowały Jugosławię.Część tej techniki i kilka zagranicznych batalionów pozostanie w Europie Wschodniej i po ćwiczeniach. Zostaną one w bazach wojskowych w Polsce. Według generałów NATO, zostali o to poproszeni przez te same polskie organa władzy, które w ostatnich miesiącach są w stanie antyrosyjskiej histerii.”

Jak widać, władze w Moskwie dostrzegają, co dzieje się w NATO i w Polsce, jakie są nasze działania i wykorzystują to do straszenia własnego społeczeństwa (proszę zwrócić uwagę na pohukiwanie widowni na początku reportażu). Zapominają jednak, że nasze obawy rozpoczęły się od ich zielonych ludzików na Krymie, choć byli stroną memorandum budapeszteńskiego z grudnia 1994 roku